
Jeszcze tydzień i ... poczujemy zapach Azji. Początkowo miały być Indie, decyzja padła jednak na Tajlandię. Tajlandia - kraj nieskończonych marzeń ... :) Mirka marzeń ;)
Kuchnia, kwiaty, woda, chillout, plaża i relaks..
Ten wyjazd będzie jedyny w swoim rodzaju...
Wylot 18 sierpnia z Frankfurtu nad Menem, przesiadka w Dubaju a stamtąd prosto do Bangkoku. Lądujemy wieczorem, z lotniska pojedziemy prosto na Khao-San-Road - na chłodne Tiger Berr i słynny makaronik na ulicy "białych w BKK".
W Bangkoku planujemy zostać kilka dni. Oprócz zwiedzania zabytków, m.in. pałacu królewskiego i Ayutthaya - byłej stolicy Tajlandii, czekają nas zakupy na weekend market (Klaudia już teraz ma straaasznie długą listę a Mirek będzie musiał uzbroić się w anielską cierpliwość :)
Tradycyjne zakupy na wodzie :)

Apetyt na tajską kuchnię rośnie...

A potem... Wietnam (Hoi An) albo południe Tajlandii - Koh Lipe i standardowo Koh Samui.
Nie mamy jeszcze konkretnych planów..
Planować będziemy na bieżąco, w końcu mamy wakacje :)
Koh Lipe... ponoć jedna z najpiękniejszych wysp świata, prawdziwy raj na ziemi :)
Koh Samui ...."rodzinna wyspa Klaudii", vis a vis leży Koh Phangan, na której odbywają się full moon partys i tą wrześniową mamy w planie zaliczyć :)

Wietnam...
Hoi An - uważane za jedno z najpiękniejszych miasteczek Wietnamu. Urokiem miasta jest plątanina uliczek, z mnóstem pięknej, chińskiej architektury. Ze względu na swój niesamowity urok i klimat, miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz